Blog > Komentarze do wpisu
Jaja jak Piraty!

Cała ta historia z przejęciem Pirate Bay zaczyna wyglądać kuriozalnie. By było zabawniej, nie z powodu ”piratów”, a spółki - notowanej na szwedzkiej giełdzie! - Global Gaming Factory X, która miała Zatokę Piratów kupić.

GGF w czerwcu ogłosiło, że kupi Pirate Bay za ok. 7,7 mln dol. - część zapłaci w gotówce, część w akcjach. Deadline na sfinalizowanie przejęcie mija w najbliższy czwartek, 27 sierpnia.

Po lekturze weekendowych doniesień ze Szwecji, mam wątpliwości, czy do transakcji w ogóle dojdzie.

Reality check (bardzo porządnie ma to rozkminione CNET - polecam tu: klik)

A tu po szwedzku - SvD

1) w piątek AktieTorget (takie szwedzkie GPW) zawiesiło handel akcjami GGF. Powód? Spółka nie przedstawiła - przynajmniej zdaniem nadzoru giełdy - dowodów na to, że ma kasę na sfinalizowanie przejęcia Pirate Bay i spółki Peerialism (o tej drugiej za chwilę). Talar du svenska? - komunikat giełdy.

2) w piątek prezes rady nadzorczej GGF Magnus Bergman złożył rezygnację. Potwierdził to, w rozmowie z branżowym serwisem CNET, Peter Gonczi, wiceszef AktieTorget.

3) w piątek Johan Sellstrom, były szef technologiczny GGF, złożył wniosek do szwedzkich władz, by pomogły mu ściągnąć 900 tys. dol. od Hansa Pandeyi, szefa GGF. Sellstrom z pracy w GGF zrezygnował krótko po tym, jak Pandeya ogłosił, że zamierza kupić The Pirate Bay. Skąd dług? Według Sellstroma, obecny szef GGF nie oddał mu 360 tys. dol. pożyczki zaciągniętej jeszcze w 2006 r. (obaj mieli wówczas sfinansować przejęcie jednej ze spółek). Pandeya miał też wyciągnąć pieniądze ze spółki, w której obaj ze Sellstromem są udziałowcami. I - co wyszło przy dzieleniu zysków - też ich nie oddał.

4) w czwartek szef spółki Peerialism, Johan Ljungberg stwierdził, że Pandeya nie zapłacił im jeszcze za prace, które zlecił w czerwcu. Co więcej, odmówił też Ljungbergowi ujawnienia biznesplanu i tego, kto zapewni finansowanie. Ba, nie zdradził nawet szczegółów technologicznych nowej platformy. Smakowite, zwłaszcza że to na bazie technologii Peerialism miało funkcjonować nowe oblicze Zatoki Piratów

5) Pandeya tłumaczy, że obiecał inwestorom nie zdradzać ich tożsamości, przynajmniej do czasu transakcji. Ale, ale... powiedział dziennikarzowi CNET, że ich tożsamość ujawnił... dziennikarzowi Los Angeles Times (gazeta jednak z tej wiedzy raczej nie skorzystała, przynajmniej nie widać zbyt wiele na ich stronie). Na hasło ”Pandeya” wyskakuje 1 tekst z 31 lipca.

Gdyby komuś było mało ostatnich doniesień, dołóżmy jeszcze kilka kawałków z tego, co się działo po czerwcowym ogłoszeniu transakcji.

6) w lipcu niejaki Wayne Rosso (był niegdyś prezesem Grokstera), którego Pandeya zatrudnił do podpisywania umów z właścicielami praw, zrezygnował. Po raptem trzech tygodniach. Jako powód - wątpliwości dotyczące finansów GGF. I charakteru Pandeyi.

7) według doniesień szwedzkiej gazety SvD - Pandeya ma zaległości podatkowe - ok. 100 tys. dol.

Reality check - wersja alternatywna (szefa GGF, cytaty z maili CNET):

Przekaz jest prosty: ”Nic już nie powstrzyma przejęcia Pirate Bay” - twierdzi Pandeya.
Jego zdaniem wszystkie te informacje, które wypuszczają jego byli współpracownicy, to część spisku, który ma na celu podkopanie jego wiarygodności. Po co? - By samemu przejąć The Pirate Bay - mówi szef GGF.
- prezes Magnus Bergman zrezygnował? ”Widziałem się z nim w piątek w okolicach 14. Gdyby zrezygnował, powiedziałby mi o tym”.
- długi wobec Sellstroma? ”Ani GGF, ani ja, nie ma żadnych długów wobec niego”. Szef GGF zapowiada też pozew wobec byłego współpracownika za pomówienia i szkodzenie firmie.
- zaległości podatkowe? ”Byłem tak zajęty pracami przy przejęciu Pirate Bay, że to przeoczyłem”

WTF?

Czy w czwartek będziemy mądrzejsi? Czy będzie wiadomo, czy to spisek (byłby rzeczywiście szeroko zakrojony) czy schizofrenia? A może... potrzeby finansowe?

Bo jest jeszcze jeden wątek. Giełdowy.

Był 22 czerwca, gdy kurs GGF wystrzelił w górę. Zanim AktieTorget zawiesiło notowania, sprzedano ponad 1,2 mln akcji, a cena akcji z 9 centów wzrosła do 18 centów. Nagły skok nastąpił dokładnie tydzień przed ogłoszeniem, że GGF chce kupić Zatokę Piratów. Wcześniej notowania spółki plażowały - dziennie z rąk do rąk przechodziło ok. 160 tys. akcji, kurs niemal stał przy 9 centach. Nadzór podejrzewał, że doszło do przecieku i wykorzystania poufnych informacji.

W lipcu - po raz drugi podejrzana sytuacja. GGF wypuszcza komunikat, że dostało ofertę opiewającą na 10 mln dol. na przejęcie Pirate Bay. I ją odrzuciło. Ponoć oferta pochodziła od Johna Fanninga, współtwórcy Napstera, a przekazał ją Wayne Rosso. I Rosso i Fanning zaprzeczają. Pandeya odpiera, że Fanning to kłamca. Ale ciekawostka - kilka dni przed tym komunikatem, kurs akcji GGF znów podskoczył.

Mam wrażenie, że jeśli po całym tym bagnie, GGF podpisze jakiekolwiek umowy z właścicielami praw (zakładając, że Zatokę jednak przejmie), to będzie to prawdziwy biznesowy majstersztyk tego pana. Odniesienie sukcesu z planami płatnego TPB to przy tym pestka.

Wywiad z Hansem Pandeya - tytułowanym "new owner of The Pirate Bay". Przekonamy się za 3 dni, czy będzie tak sobie mógł wypisać na wizytówce.

Gdzieś się pojawiło hasło: superdarmowa reklama GGF. Nie sądzę, by komuś na takiej reklamie zależało.


poniedziałek, 24 sierpnia 2009, tomaszgrynkiewicz

TrackBack
TrackBack URL wpisu: