Wpisy z tagiem: e-book

czwartek, 08 grudnia 2011
Dlaczego e-booki nie są tańsze? Bo łatają dziury w budżecie

Właściwie to jestem zaskoczony, bo sprawa jest tak stara jak e-booki. Ale tytułowe pytanie - dlaczego właściwie nie widać różnicy w cenie e-booka a w cenie wydrukowanej książki - pojawia się na tyle często, w komentarzach pod artykułami, czy na fanpejdżu Wyborcza.biz, że przyda się krótkie wyjaśnienie. 

Zostawmy na boku dyskusję o tym, ile właściwie kosztuje cyfrowa dystrybucja (wbrew pewnym memom, kosztuje). Zostawmy też na boku dyskusję, czy rzeczywiście e-book powinien kosztować mniej (może to jednak produkt premium?)

Jest jeden, dość kluczowy powód, który utrudnia życie rynkowi e-booków w Polsce i Europie. Nazywa się VAT. I dyrektywy unijne: 2006/112 oraz 2009/47.

Rzecz w tym, że według unijnego prawa, drukowany „Potop” to towar. A „Potop” w wersji e-bookowej to usługa (konkretnie to ”dostarczanie obrazów, tekstu i informacji oraz udostępnianie baz danych). A usługom nie przysługuje obniżona stawka VAT.

Kuriozum? Sama Neelie Kroes twierdzi, że to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i właściwie to trudno jej wytłumaczyć różnicę.

Różnica wygląda tak.

Polska. E-book- 23 proc. VAT, drukowana książka - 5 proc.

Niemcy. 19 vs 7

Francja - 19,6 vs 5,5

Włochy - 20 vs 4

Hiszpania - 18 vs 4

Wielka Brytania? 20 vs zerowa stawka na drukowane książki

Jesteście ciekawi, jak to się stało? W dyrektywie z 2006 r. e-booki, ale też książki jakkolwiek cyfrowe (na pendrajwach czy płytach) olano.  W dyrektywie z 2009 r. te drugie ułaskawiano, ale e-booki wciąż były usługą. I są usługą do dziś. Nie pytajcie.

Jeśli jednak ceny e-booków leżą wam na sercu, to - jakkolwiek to zabrzmi - kciuki należy trzymać za Francję. Francuzi, otwarcie idąc wbrew interpretacji Brukseli, od stycznia 2012 r. zrównują VAT na e-booki z poziomem, z jakiego dziś korzystają drukowane książki. Ryzykując nawet karę od Komisji Europejskiej. Ciekawostka uzasadniająca tytuł wpisu: Francuzi mieli zrobić to już rok temu, ale wówczas przeważyły obawy, że obniżone wpływy z podatku będą problematyczne z punktu widzenia budżetu.

Jest szansa, że Francja - czy będzie zadyma, czy nie - poruszy legislację w tym zakresie.

PS. No i nie można tu nie porównać się z USA.

Bo w USA - właściwie jest na odwrót. Co prawda w większości stanów ”digital downloads” są opodatkowane. Ale jest trik: podatek sklep musi zapłacić tylko wtedy, gdy fizycznie jest w danym stanie obecny.

Innymi słowy: jeśli biografię Jobsa kupisz w księgarni w Północnej Karolinie, zapłacisz podatek. Jeśli mieszkaniec Północnej Karoliny kupi biografię w wersji cyfrowej na Amazonie, książka jest tax-free. 

Oczywiście, w USA jest tak, że w większości przypadków opodatkować powinni się sami obywatele, dopisując należny podatek od takiego e-booka w rozliczeniu. Ale to już zupełnie inna historia.

Tagi: e-book
13:17, tomaszgrynkiewicz
Link Komentarze (23) »